Zakupy: co przywieźć z Turcji, jak się targować i czego unikać

Trudno wyobrazić sobie pobyt w Turcji bez zrobienia zakupów, a tureckie orientalne bazary, tłumne targowiska czy eleganckie butiki to istny raj dla zakupoholików. Nawet najbardziej zagorzały przeciwnik nieprzemyślanych wydatków nie wyjedzie z Turcji bez choć kilku orientalnych błyskotek, spontanicznie zakupionych po „najlepszych cenach”. Oprócz licznych atutów, wodzących klienta za nos, tureckie orien….

UWAGA!!! Ze względu na zmianę adresu bloga dalszy ciąg artykułu dostępny << TUTAJ >>

14 przemyśleń na temat “Zakupy: co przywieźć z Turcji, jak się targować i czego unikać”

  1. ~Sadeem pisze:

    Czytam sobie Twój wpis i przypomniał mi się typ sprzedawcy „dam Ci prezent ale Ty zapłać” – wciskają coś do ręki bo Cię „lubią” by po chwili wrócić i pytać „ile mi za to dasz” , jeśli nie dostaną nic to zabierają „prezent” spowrotem. Nachalny sposób grania na uczuciach, a nóż zmieszamy się tym jak się poczuje…? No właśnie się nie poczuje, bo na pytanie „już mnie nie lubisz?” kiedy zdejmował bransoletkę którą mi założył minutę wcześniej dostałam w odpowiedzi głupi uśmiech;P A z Turcji najlepiej przywieźć sobie postanowienie powrotu !;)

  2. ~Ewa pisze:

    Świetny tekst!

    Warto wspomnieć, że (przynajmniej w miejscowościach turystycznych) można się też obkupić w „oryginalne podróbki”, „tani armani” itp, a wwóz podróbek do UE jest zabroniony, choć jeszcze nie słyszałam, żeby kogokolwiek sprawdzano pod tym kątem na granicy.

    Ja sama przywiozłam sobie z Turcji słodycze i suszone figi, i komplecik tulipanowych szklanek do tureckiej herbaty :)

  3. ~Dorota pisze:

    Och, pamiątki … to taka powtórka podróży w domowych pieleszach. Bardzo żałuję, że z Turcji nie mogłam przywieźć takiego oto zestawu – „ turkusowe morze, górki i pagórki oraz niebo bez chmurki”. Przytachałam za to mnóstwo zasuszonych kwiatów między stronicami książek, służą mi później za bardzo oryginalne zakładki, wielką torbę zasuszonych kwiatów róż. Sprzedawca tłumaczył mi, że to idealny lek na przeziębienie, u mnie te różowe kwiaty sa przepiękną ozdobą w szklanym wazonie. Musiałam, po prostu musiałam kupić płynną chałwę – bo takiego smakołyku trudno nie polubić. Przywiozłam także do Polski trochę wapna (!) z Pamukkale – stoi teraz w menzurce obok piasku z Nilu, Wadi Rum i Sahary, trochę zerwanych oliwek prosto z drzewa, fikuśne tulipanowe szklaneczki do herbaty. Wiem, wiem, że to trochę dziecinne pamiątki, ale chciałam zabrać ze sobą taką prawdziwą cząstkę Turcji bez etykiety made in China. Aha, oczywiście zaopatrzyłam się w całe mnóstwo breloczków z okiem proroka jako dobry prezent dla moich znajomych, przecież zazdrość to poniekąd cecha Polaków. Po jedną rzecz muszę jednak wrócić – po cudowne złote kolczyki, które wypatrzyłam w sklepie jubilerskim. Na widok pereł, które otaczała kobra ze złota, zaświeciły mi się oczy niczym u postaci z kreskówek Disneya ( dobry i troszeczkę kosztowny pretekst aby wrócić do Turcji).
    Także i ja nie przepadam za targowaniem się , zwyczajnie szkoda mi na to czasu. Większość pamiątek można kupić w sklepach- spokojnie, bez niepotrzebnych emocji i tanio.
    Cale szczęście, że nie spotkałam w Turcji nachalnych sprzedawców więc moje wydawanie lirów należało do przyjemności.

  4. Po mojej wizycie w Turcji zakochalam się w tamtejszych bazarach. Mogę śmialo powiedziec, ze często podrózuje, ale jakos do tych miejsc mam slabosc. Mogłabym spedzac cale godziny przechadzac się alejkami i targowac ze sprzedawcami. :) zapraszam równiez do mnie:
    http://exercises-culture-lifestyle.blogspot.com/

  5. ~Gosska pisze:

    Całkiem nieświadoma kupiłam balsam do ciała i rak firmy Dalan. Przepięknie pachnie i nie zawiera parabenow, za to ma antyoksydanty i wit E. Te cechy zdecydowały o zakupie. Naprawdę polecam!
    Oczywiście breloczki i bransoletki z okiem proroka obowiązkowo :-) dwa lata temu zakupiłam oryginalna podróbkę bluzy Holister i nikt mnie nie kontrolował! Jakość bardzo dobra.

  6. ~Zuza pisze:

    Ach te tureckie słodycze… :D
    Doskonały poradnik!

  7. Ja byłam w Gaziantep i przywiozłam robione tam metalowe filiżanki i tygielek, do tego kawę o smaku pistacji

    1. Gaziantep – kraina pistacji :)

  8. ~Osmól pisze:

    Bardzo ciekawy wpis, szczególnie orientacyjne ceny a pewno ułatwią wielu zaczęcie targowania. I teraz przynajmniej wiadomo, co można przywieźć i czego szukać :)
    Chociaż ja bez bicia przyznaję, że targowania nie znoszę do tego stopnia, że potrafię nic nie przywieźć z wyjazdu. Jeśli pytam o cenę, chcę otrzymać cenę ostateczną i rozsądną. Jeśli za taką jej nie uznam, po prostu nie kupuję. Ja niczego nie tracę, to sprzedawcy nie zyskują.
    Tak, wiem… różnica kulturowa.

  9. ~Australove pisze:

    Słodkości, słodkości.. I jak tu dotrzymać noworoczne postanowienia? :)

  10. Dobry poradnik ;) Przyda mi się, bo ja po prostu nie potrafię się targować :D
    A na oko proroka załatwiłam sobie kiedyś zniżkę na kebaba w Katowicach :) Chociaż to kupiłam akurat w Grecji miliony lat temu, ale co tam ;)

  11. ~mariola pisze:

    A ILE MOGE KUPIC SOBIE BIZUTERI BY WYWIESC Z TURCJ I ILE KOSMETYKOW DLA MEJ RODZINNY

  12. ~mariola pisze:

    JESTEM JAK SROKA NIGDY NIE BYŁAM W TURCJ ALE CHCE JECHAC WIDZIAŁAM NA FILMIE PIEKNE ZESTAWY BIZUTERI CZY WOLNO JA KUPIC TAM I NIC NIE ZROBIA MI ZA TO CO WOGULE WOLNO KUPOWAC TAM I ILE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>