Zakupy: co przywieźć z Turcji, jak się targować i czego unikać

1 Flares Facebook 0 Google+ 0 Twitter 0 Pin It Share 1 1 Flares ×

Trudno wyobrazić sobie pobyt w Turcji bez zrobienia zakupów, a tureckie orientalne bazary, tłumne targowiska czy eleganckie butiki to istny raj dla zakupoholików. Nawet najbardziej zagorzały przeciwnik nieprzemyślanych wydatków nie wyjedzie z Turcji bez choć kilku orientalnych błyskotek, spontanicznie zakupionych po „najlepszych cenach”. Oprócz licznych atutów, wodzących klienta za nos, tureckie orientalne świątynie konsumpcjonizmu mają też minusy, a szczególnie jeden dominujący – tzw. „naciągaczy”, zbyt natrętnie namawiających do zakupu swoich produktów. Pamiątki, suweniry, turkish delight – co kupić w Turcji i obowiązkowo przywieźć do Polski? Co wybrać na prezent i jak się targować? Na co uważać i czego się wystrzegać?

 Targowanie się w Turcji – mity i legendy 

Wielowiekowa tradycja targowania się, która w sposób szczególny kojarzy się z Turcją, utknęła współcześnie przede wszystkim w skansenie bazaru i specyficznych targowisk. Pazarlık, czyli targowanie się, to nadal istotny element tureckiej kultury, jednak na przestrzeni wieków nastąpiła duża modyfikacja tych zwyczajów. Wszędzie tam, gdzie na produktach brakuje widocznych cen, a w oczach aż roi się od tureckich suwenirów, mamy pełne pole do spróbowania swoich sił w sztuce negocjowania ich wartości. Należy jednak pamiętać, że Turcja to kraj nowoczesny i, mimo nieobecności w strukturach UE, obowiązują tu wszystkie znane nam normy współczesnego świata konsumpcji.

Poznaj ceny noclegów w Turcji

Już kilkukrotnie zdarzyło mi się widzieć turystów dokładających starań, by wynegocjować cenę zakupów w supermarkecie [SIC!], irracjonalności czego nie da się nawet wytłumaczyć nieznajomością obcej kultury. Przebywając w Turcji nie targujemy się w sieciówkach, marketach, aptekach ani żadnych innych miejscach, gdzie ceny określone są z góry, a sprzedawca ofiarowuje nam paragon fiskalny. Nikt nie obniży dla nas sklepowej ceny alkoholu, produktów spożywczych czy biletów wstępu. Drugą, w mojej ocenie dosyć kompromitującą cechą, jest próba targowania się o jedną czy dwie liry, gdy stanowią one połowę wartości produktu. Nie prośmy o zniżkę przy zakupie arbuza czy melona – jeśli sprzedawca będzie miał ochotę, może nam go ofiarować nawet za darmo, jeśli nie – tylko się zbłaźnimy. Warto również pamiętać, że podobnie jak my, Turcy pracują równie ciężko, a każdy z nich ma rodzinę, której zapewnia byt. W targowaniu się nie chodzi o całkowite wyeliminowanie zysku sprzedawcy, a o dobicie korzystnego interesu!

Ja z natury nie lubię się targować i czuję strasznie nieswojo, gdy przychodzi do proszenia o zbicie ceny. Szczęśliwie i tak zwykle trafiam na sprzedawców, którzy po krótkiej rozmowie, sami zaczynają proponować korzystniejszą ofertę. Wcześniej musi odbyć się jednak pewna wymiana zdań o Polsce, polsko-tureckiej przyjaźni.. Jeśli przebrniecie pozytywnie przez szereg pytań w stylu „Czy lubisz Turcję / miasto X?”, z całą pewnością – poza zniżką – otrzymacie też ciepły çay i breloczek (lub inny darmowy gadżet) na drogę. Warto podkreślić, że im mniejsze i mniej turystyczne miasto, tym łatwiej o atrakcyjne zniżki. Poza Stambułem ciężko również trafić na przykłady natrętnych naciągaczy, o których krążą legendy. W małych miastach bazary odwiedzane są przede wszystkim przez samych Turków, a atmosfera na nich jest ciepła, spokojna i sympatyczna.

 5 trików skutecznego targowania 

  1. Rozeznanie rynku - wiele przewodników proponuje, by zaproponować zapłatę połowy oferowanej przez sprzedawcę ceny. Warto jednak pamiętać, że nasz handlarz ma za sobą spore doświadczenie i doskonale zna tą taktykę. Prawdopodobnie cena została dla nas już wcześniej irracjonalnie zawyżona, tak by propozycja zniżki o 50% była dla handlarza bardzo korzystna. Przed dokonaniem zakupu warto zrobić małe rozeznanie w rynku i zbadać, jaka jest przeciętna cena za interesujący nas przedmiot, tę najniższą podzielić na pół a potem iść do wybranego stoiska i dopiero wtedy zacząć się targować.

Poznaj ceny hoteli w Stambule

  1. Tajemniczy budżet – podstawowym błędem, popełnianym przez turystów, jest obnażanie przed sprzedawcą całej zawartości swojego portfela i eksponowanie posiadanych lir, którymi od razu chcą zapłacić. Jeśli straganiarz zobaczy, że jesteśmy gotowi kupić przedmiot bez żadnych negocjacji, a nadmierne wydatki nie stanowią dla nas problemu, nie będzie inicjował targowania się. Zdecydowanie lepszą taktyką jest wstrzymanie się od szybkiej decyzji o zakupie, wyrażenie oburzenia nad wysokością proponowanej ceny oraz gra na czas.
  2. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal – ta taktyka właściwie pozostaje w opozycji do poprzedniego punktu, choć możliwe jest umiejętne wykorzystywanie każdej z nich. Istotą triku jest próba wręczenia sprzedawcy banknotu, w zamian za wzięcie do ręki pożądanego przedmiotu. Dajemy tym samym sygnał, że niemal dobiliśmy już targu i nie ma sensu tracić czasu na dalsze negocjacje. Widok pieniędzy prawdopodobnie nie pozwoli handlarzowi zrezygnować z naszej oferty.
  3. Klient w pośpiechu – taktyka polega na szybkim zapytaniu o cenę i jeszcze szybszym wyrażeniu dezaprobaty wobec jej wysokości. Ponieważ nam się śpieszy, a bardzo chcemy dokonać zakupu, prosimy handlarza o błyskawiczną odpowiedź. Napięcie możemy podkręcić pokazaniem sprzedawcy zegarka, oczekującego na nas przyjaciela lub wzmianką o spóźnieniu na samolot.
  4. Porzucenie - jeśli negocjacje nie idą po naszej myśli, a sprzedawca pozostaje nieugięty, możemy pokusić się o, zwykle skutkującą, taktykę odejścia od straganu, by wzbudzić w handlarzu poczucie „utraty klienta”. Ciosem w serce Turka będą odwiedziny sąsiednich towarów i ukazanie zainteresowania produktem konkurencji. W rezultacie dosyć częstym widokiem jest pogoń sprzedawcy za swoją zwierzyną, by zaoferować korzystniejszą cenę. Skutecznym zabiegiem jest także spacerowanie od stoiska do stoika i oznajmianie handlarzom, że kolega ze straganu X zaproponował cenę dużo niższą.

 Co warto kupić w Turcji? 

  • Turkish delight: lepkie, słodkie, wypełnione syropem, pełne suszonych owoców lub chrupiących orzechów – tureckie słodycze to legenda i marka sama w sobie. Królewska para słodkości to oczywiście lokum i baklawa, są jednak także i inne przysmaki, jak pişmaniye, czyli rodzaj waty cukrowej z aromatem wanilii. Turkish delight przygotowywane z myślą o turystach są pakowane w specjalne kartoniki, które w rzeczywistości zawierają mało produktu, a i jego smak jest dosyć gumowy i mało smaczny. Jeśli chcemy skosztować najpyszniejszego lokum czy baklawy, kupujmy słodycze na wagę – ich jakość oraz smak są nieporównywalne.
  • Nazar / Oko proroka (tr. nazar boncuğu lub nazarlık) - amulety z „okiem proroka” to jedna z najbardziej popularnych pamiątek kupowanych w Turcji oraz Grecji. Symbol ten widoczny jest w Turcji niemal wszędzie – na drzwiach, oknach, ścianach, szybach pojazdów czy w elemencie stroju, sami Turcy – w szczególności mieszkańcy wsi i miasteczek -przywiązują dużą wagę do wszelkiego rodzaju amuletów. Zgodnie z powszechnym wierzeniem talizman ten chroni przed tzw. „złym okiem”, czyli złorzeczeniem i zazdrością innych ludzi. Turcy silnie wierzą we wpływ złego oka i mają wiele sposobów na jego odpieranie. Zamiast wyrażać uznanie lub podziw, często posługują się wyrażeniem „Mashallah”, powołującym się na boże błogosławieństwo i boską wolę. W regionie Morza Egejskiego ludzie o zielonych i niebieskich oczach (a zwłaszcza blondynki), uważani są przez przesądnych za nieświadomie obdarzonych klątwą. Jeśli więc, podobnie jak ja, jesteście blondynkami o jasnych oczach, koniecznie zakupcie oko proroka – by uchronić się przed samą sobą. ;)
  • Nargile: czyli fajki wodne, stanowią nieodzowny sposób spędzania wolnego czasu, a smakowaniem palonego tytoniu muzułmanie rekompensują sobie trochę religijne restrykcje związane z piciem alkoholu. Przepięknie i kunsztownie wykonane fajki wodne, o różnych rozmiarach oraz kolorach, to także jeden z lepszych pomysłów na prezent, przywieziony z Turcji. Małe – i raczej dekoracyjne – nargile możemy zakupić już za 15 TL, a ceny tych profesjonalnych i dużych potrafią być horrendalne.
  • Mozaikowe lampy orientalne: Ten nieodłączny element wystroju sułtańskich pałaców, jest dziś dostępny niemal na każdym tureckim bazarze. Choć zmieniła się technika wykonywania lamp, ich mosiężna podstawa oraz mozaikowy szklany klosz nadal robią wrażenie pochodzących z dawnej osmańskiej krainy. Największy urok daje jednak światło oraz klimat, jaki tworzą te wyjątkowe lampy. Cena tych najmniejszych zaczyna się od 30-40 TL.
  • Złoto i srebro: W Turcji, podobnie jak w większości krajów azjatyckich, warto kupić biżuterię ze złota oraz srebra, ponieważ jej ceny są zwykle tańsze niż w Europie. W niemal każdym tureckim mieście znajdują się całe ulice, wypełnione sklepami jubilerskimi, w których zakupić możemy piękne naszyjniki, pierścionki, bransolety i inne elementy biżuterii.
  • Kosmetyki (mydła, olejki, balsamy): Najsłynniejszym kosmetycznym produktem, kupowanym przez turystów, są różnego rodzaju mydła, sprzedawane w kostkach lub kilogramach. Moje ulubione to te, produkowane w regionie Ayvalık, który słynie z doskonałej jakości mydeł (przede wszystkim na bazie oliwy). Oprócz produktów kosmetycznych, jakie znaleźć możemy na turystycznych bazarach, warto po prostu udać się do tureckiej drogerii, by przyjrzeć się kosmetykom codziennego użytku. Do mojej ulubionej linii kosmetyków należą niedrogie produkty marki Dalan, specjalizującej się od 70 lat w produkcji dermokosmetyków na bazie 100% śródziemnomorskiej oliwy z oliwek z regionu Morza Egejskiego.
  • Ceramika, porcelana, rękodzieło: Piękne wyroby ceramiczne, choć produkowane współcześnie, stylizowane są na legendarne wyroby ceramiczne z Izniku, gdzie wyrabiane były najpiękniejsze wyroby ceramiczne w całym Imperium Osmańskim. W Turcji zakupić możemy prześliczne misy, filiżanki, serwisy do kawy, a nawet kafelki łazienkowe. Wiele z tych pięknych przedmiotów jest malowanych ręcznie, a w motywach przeważają rośliny oraz wzory geometryczne.


linia
..i czego kupować nie warto

Pobyt na tureckim bazarze może skutkować nie tylko poważnym nadwyrężeniem zawartości naszego portfela, ale też ryzykiem zakupu przedmiotów, których nie będziemy w stanie przetransportować do kraju. Mam tu na myśli przede wszystkim irracjonalne przedmioty o rozmiarze przekraczającym możliwości naszego bagażu, antyki (nielegalny przewóz pod groźbą wysokich kar) czy minerały bez posiadanej licencji. Należy również pamiętać, że zabroniony jest wywóz pewnych gatunków zwierząt, jak np. żółw czerwonolicy (temat szczególnie mi bliski:), którego spontaniczny eksport do Unii Europejskiej może przysporzyć nam bardzo poważnych kłopotów w kraju. Kilkukrotnie należy się również zastanowić przed zakupem legendarnych podróbek z Turcji – ich wwożenie na teren krajów należących do Unii Europejskiej to przestępstwo (choć paradoksalnie ich ojczyzną jest także Grecja). Na polskich lotniskach corocznie zatrzymuje się kilka milionów podróbek – w przypadku towarów przywożonych na własny użytek grozi ich konfiskata, natomiast w przypadku posiadania większej ilości produktów marki fake, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.

CO WARTO WIEDZIEĆ O TURCJI?

❶ Największe atrakcje Turcji: bit.ly/atrakcje-turcji
❷ Największe atrakcje Stambułu: bit.ly/atrakcje-stambulu
❸ Największe atrakcje Izmiru: bit.ly/atrakcje-izmiru
❹ Zakupy w Turcji: bit.ly/zakupy-w-turcji
❺ Życie tureckiej ulicy: bit.ly/turecka-ulica
❻ Zwyczaje picia herbaty w Turcji: bit.ly/turecki-cay
❼ Kulturowe know-how – tureckie obyczaje: bit.ly/turcja-know-how
❽ Kawa po turecku: bit.ly/turecka-kawa
❾ Turecki street food: bit.ly/turecki-street-food
❿ Alkohol w Turcji: bit.ly/turcja-alkohol

14 przemyśleń na temat “Zakupy: co przywieźć z Turcji, jak się targować i czego unikać”

  1. ~Sadeem pisze:

    Czytam sobie Twój wpis i przypomniał mi się typ sprzedawcy „dam Ci prezent ale Ty zapłać” – wciskają coś do ręki bo Cię „lubią” by po chwili wrócić i pytać „ile mi za to dasz” , jeśli nie dostaną nic to zabierają „prezent” spowrotem. Nachalny sposób grania na uczuciach, a nóż zmieszamy się tym jak się poczuje…? No właśnie się nie poczuje, bo na pytanie „już mnie nie lubisz?” kiedy zdejmował bransoletkę którą mi założył minutę wcześniej dostałam w odpowiedzi głupi uśmiech;P A z Turcji najlepiej przywieźć sobie postanowienie powrotu !;)

  2. ~Ewa pisze:

    Świetny tekst!

    Warto wspomnieć, że (przynajmniej w miejscowościach turystycznych) można się też obkupić w „oryginalne podróbki”, „tani armani” itp, a wwóz podróbek do UE jest zabroniony, choć jeszcze nie słyszałam, żeby kogokolwiek sprawdzano pod tym kątem na granicy.

    Ja sama przywiozłam sobie z Turcji słodycze i suszone figi, i komplecik tulipanowych szklanek do tureckiej herbaty :)

  3. ~Dorota pisze:

    Och, pamiątki … to taka powtórka podróży w domowych pieleszach. Bardzo żałuję, że z Turcji nie mogłam przywieźć takiego oto zestawu – „ turkusowe morze, górki i pagórki oraz niebo bez chmurki”. Przytachałam za to mnóstwo zasuszonych kwiatów między stronicami książek, służą mi później za bardzo oryginalne zakładki, wielką torbę zasuszonych kwiatów róż. Sprzedawca tłumaczył mi, że to idealny lek na przeziębienie, u mnie te różowe kwiaty sa przepiękną ozdobą w szklanym wazonie. Musiałam, po prostu musiałam kupić płynną chałwę – bo takiego smakołyku trudno nie polubić. Przywiozłam także do Polski trochę wapna (!) z Pamukkale – stoi teraz w menzurce obok piasku z Nilu, Wadi Rum i Sahary, trochę zerwanych oliwek prosto z drzewa, fikuśne tulipanowe szklaneczki do herbaty. Wiem, wiem, że to trochę dziecinne pamiątki, ale chciałam zabrać ze sobą taką prawdziwą cząstkę Turcji bez etykiety made in China. Aha, oczywiście zaopatrzyłam się w całe mnóstwo breloczków z okiem proroka jako dobry prezent dla moich znajomych, przecież zazdrość to poniekąd cecha Polaków. Po jedną rzecz muszę jednak wrócić – po cudowne złote kolczyki, które wypatrzyłam w sklepie jubilerskim. Na widok pereł, które otaczała kobra ze złota, zaświeciły mi się oczy niczym u postaci z kreskówek Disneya ( dobry i troszeczkę kosztowny pretekst aby wrócić do Turcji).
    Także i ja nie przepadam za targowaniem się , zwyczajnie szkoda mi na to czasu. Większość pamiątek można kupić w sklepach- spokojnie, bez niepotrzebnych emocji i tanio.
    Cale szczęście, że nie spotkałam w Turcji nachalnych sprzedawców więc moje wydawanie lirów należało do przyjemności.

  4. Po mojej wizycie w Turcji zakochalam się w tamtejszych bazarach. Mogę śmialo powiedziec, ze często podrózuje, ale jakos do tych miejsc mam slabosc. Mogłabym spedzac cale godziny przechadzac się alejkami i targowac ze sprzedawcami. :) zapraszam równiez do mnie:
    http://exercises-culture-lifestyle.blogspot.com/

  5. ~Gosska pisze:

    Całkiem nieświadoma kupiłam balsam do ciała i rak firmy Dalan. Przepięknie pachnie i nie zawiera parabenow, za to ma antyoksydanty i wit E. Te cechy zdecydowały o zakupie. Naprawdę polecam!
    Oczywiście breloczki i bransoletki z okiem proroka obowiązkowo :-) dwa lata temu zakupiłam oryginalna podróbkę bluzy Holister i nikt mnie nie kontrolował! Jakość bardzo dobra.

  6. ~Zuza pisze:

    Ach te tureckie słodycze… :D
    Doskonały poradnik!

  7. Ja byłam w Gaziantep i przywiozłam robione tam metalowe filiżanki i tygielek, do tego kawę o smaku pistacji

    1. Gaziantep – kraina pistacji :)

  8. ~Osmól pisze:

    Bardzo ciekawy wpis, szczególnie orientacyjne ceny a pewno ułatwią wielu zaczęcie targowania. I teraz przynajmniej wiadomo, co można przywieźć i czego szukać :)
    Chociaż ja bez bicia przyznaję, że targowania nie znoszę do tego stopnia, że potrafię nic nie przywieźć z wyjazdu. Jeśli pytam o cenę, chcę otrzymać cenę ostateczną i rozsądną. Jeśli za taką jej nie uznam, po prostu nie kupuję. Ja niczego nie tracę, to sprzedawcy nie zyskują.
    Tak, wiem… różnica kulturowa.

  9. ~Australove pisze:

    Słodkości, słodkości.. I jak tu dotrzymać noworoczne postanowienia? :)

  10. Dobry poradnik ;) Przyda mi się, bo ja po prostu nie potrafię się targować :D
    A na oko proroka załatwiłam sobie kiedyś zniżkę na kebaba w Katowicach :) Chociaż to kupiłam akurat w Grecji miliony lat temu, ale co tam ;)

  11. ~mariola pisze:

    A ILE MOGE KUPIC SOBIE BIZUTERI BY WYWIESC Z TURCJ I ILE KOSMETYKOW DLA MEJ RODZINNY

  12. ~mariola pisze:

    JESTEM JAK SROKA NIGDY NIE BYŁAM W TURCJ ALE CHCE JECHAC WIDZIAŁAM NA FILMIE PIEKNE ZESTAWY BIZUTERI CZY WOLNO JA KUPIC TAM I NIC NIE ZROBIA MI ZA TO CO WOGULE WOLNO KUPOWAC TAM I ILE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>