Nauka tureckiego w Polsce, czyli o tym, jak znalazłam namiastkę Stambułu w Warszawie

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Twitter 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

3 lata – dokładnie tyle minęło, odkąd spakowałam swoje walizki i na dobre wyprowadziłam się z Turcji. W tym czasie moje życie zawodowe obrało zupełnie inny kierunek, a ja poświęciłam się pracy w branży całkowicie niezwiązanej z kulturą kraju minaretów i podróżowaniem. Choć zmieniło się niemal wszystko, a nowości te okazały się fantastyczne, jedna rzecz pozostała niezmienna – tęsknota za kulturą Turcji, za językiem, tureckim stylem bycia i obcowaniem z aurą orientu. Każdy, kto spędził nad Bosforem choć kilka dni i zachodów słońca dobrze wie, o czym mowa, prawda?

Przez te wszystkie lata tęskniłam za ową „tureckością” bardziej, niż sądziłam. Dzięki oglądaniu tureckiej kinematografii udało mi się nie zapomnieć resztek języka, a kontakt z tureckimi przyjaciółmi pozwolił być na bieżąco z tym, co dzieje się w ich kraju. Z tygodnia na tydzień czułam jednak, że coraz bardziej oddalam się od tego wyjątkowego rozdziału w moim życiu, jakim było codzienne popijanie çayu i przegryzanie go simitem. W momencie, w którym zdecydowałam się na zmianę pracy i przeprowadzkę do Warszawy pomyślałam jednak, że być może paradoksalnie to właśnie tam uda mi się znaleźć po godzinach namiastkę Turcji. Nie sądziłam wówczas, że znajdę ją w tak wyjątkowym wydaniu.

W poszukiwaniu kursów języka tureckiego trafiłam na stronę Centrum Języka i Kultury Tureckiej – Lisan. A ponieważ szkoła mieści się w ścisłym centrum Warszawy, a oferta kursów oferuje bardzo zróżnicowany i elastyczny tryb zajęć, postanowiłam spróbować powrócić do nauki i obcowania z tureckim. Mówiąc zupełnie szczerze, nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego poza tradycyjnym kursem językowym. Nie sposób opisać więc mojego zaskoczenia, gdy – nieco spóźniona – wbiegłam do sali lekcyjnej, w której oprócz grupki entuzjastów tureckiego i przeuroczej lektorki Magdy Yıldırım czekała też na mnie szklaneczka gorącego çayu i najpyszniejsza turecka baklava. Oszołomiona tym przywitaniem, rozejrzałam się na wszystkie strony, doznając swoistego deja vu. Wnętrze szkoły mocno przypomniało mi bowiem tureckie szkoły językowe, w których przed laty uczyłam tureckie dzieci angielskiego. Może to dzięki elementom wystroju przywiezionym prosto z Turcji, a może po prostu dzięki pasji i miłości do kraju Ataturka, która w szkole Lisan po prostu unosi się w powietrzu..

zdjęcie do galerii 1
Pierwsze zajęcia z Magdą nie pozostawiły wątpliwości, że mam do czynienia z pasjonatką i profesjonalistką, dla której turecki nie ma żadnych tajemnic. Niekonwencjonalne podejście do zajęć, lekcje przesycone ciekawostkami dotyczącymi kultury tureckiej, świetny sposób tłumaczenia gramatyki i przekazywania przydatnego słownictwa – tak w skrócie podsumować można te zajęcia. Ich uzupełnieniem i dopełnieniem stały się konwersacje grupowe z Sinanem, który – jak przystało na rodowitego Turka – w zaledwie kilka minut potrafi złapać dobry kontakt z rozmówcą i wprowadzić go w świetny nastrój, a jednocześnie zniwelować blokadę mówienia po turecku. Nie muszę wspominać, że zajęcia z native speakerem to najlepsze, co może się przytrafić osobom, które chcą nauczyć się języka.

zdjęcie do galerii 3 zdjęcie do galerii 5

Muszę przyznać, że Centrum Języka i Kultury Tureckiej Lisan to miejsce wyjątkowe także z uwagi na samych kursantów. Nie pamiętam już, kiedy ostatnim razem udało mi się spotkać osoby, które w stu, a może i dwustu procentach podzielały moją pasję do kultury i języka tureckiego. :) Wśród słuchaczy nie brakuje przede wszystkim tych, w których pasję do nauki języka zrodziły tureckie seriale. Są jednak także osoby, które naukę języka traktują jako drogę rozwoju zawodowego, a wreszcie i te, które marzą o zamieszkaniu nad Bosforem. Wszyscy oni wydają się odnajdować w szkole Lisan dokładnie to, czego szukają – i wcale mnie to nie dziwi! Efektem ubocznym nauki tureckiego są liczne znajomości i przyjaźnie, które mają się świetnie także „po godzinach”, m.in. w licznych wydarzeniach kulturalnych związanych z Turcją, które szkoła Lisan systematycznie organizuje.

Opisanie w pełni mojego zachwytu nad tym miejscem zajęłoby mi jeszcze pewnie sporo czasu. Jeśli, podobnie jak ja, uwielbiacie Turcję lub chcielibyście nauczyć się języka tureckiego (bez względu na obecny etap jego znajomości), koniecznie zajrzyjcie do szkoły Lisan. Znajdziecie tam pokaźną namiastkę Stambułu, zapewniam. :)

screenshot-www.lisan.eu-2017-03-30-21-54-52

screenshot-www.lisan.eu-2017-03-30-21-55-12

P.S. Dobra wiadomość dla tych, którzy nie mieszkają w Warszawie – szkoła Lisan oferuje także kursy języka tureckiego online. Szczegółów szukajcie na stronie www.lisan.eu.