O nauce języka: Czy turecki jest trudny!?

Często pytacie mnie o to, czy turecki to trudny język oraz w jaki sposób się go najszybciej nauczyć. Choć do dziś nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, postanowiłam podzielić się z Wami doświadczeniem moich edukacyjnych zmagań z nauką języka Turków. Być może dla kogoś z was okażą się one przydatne, albo przynajmniej zachęcą do niepoddawania się. :)

Ze względu na zmianę adresu bloga dalszy ciąg artykułu dostępny << TUTAJ >>

 

 

12 przemyśleń na temat “O nauce języka: Czy turecki jest trudny!?”

  1. ~MChudziak pisze:

    Zasadniczy problem leży w tym, że przestawienie się na język aglutynatywny wymaga kolosalnego wysiłku W każdym razie u mnie najgorzej było z myśleniem sufiksami. Jakiś czas temu rozmawiałem z użytkownikie języka mandaryńskiego. Dowiedziałem się, że nauka jest trudna, ponieważ wymaga wykształcenia się w mózgu odpowiednich neuronów, które decydują o zdolności do myślenia określonymi konstrukcjami. Tematu nie drążyłem, ale spekuluję, że z nauką tureckiego jest podobnie. Jest to zatem również kwestia kognitywnych zdolności mózgu…

    Działa to tez w odwrotną stronę. Przykład z mojego podwórka: najbardziej zrusyfikowaną grupą etniczną na Kaukazie Północnym są Osetyjczycy, a to dlatego, że podobnie jak Rosjanie są Indoeuropejczykami, a nie ludem kaukaskim, czy turkijskim. W odróżnieniu od nich mają język fleksyjny z przydawką, dopełnieniem itd.

    Oczywiście wszystkiego da się nauczyć, jeśli się systematycznie pracuje. Prawdą jest jednak, że rozdźwięk między mówioną i oficjalną turecczyzną jest spory.

    1. Dziękuję za komentarz i ciekawe filologiczne spostrzeżenia – z pewnością sporo w nich racji. W Turcji początkowo uczyłam się tureckiego w bardzo multikulturowej grupie i dosyć szybko było jasne, że osoby z Kazachstanu, Mongolii czy Azerbejdżanu nie mają żadnego problemu z naturalnym przyswajaniem tureckiego, bez wkładania w to nadmiernej pracy. Największe problemy były natomiast domeną anglojęzycznych. :)

  2. ~Monika pisze:

    Od miesiąca mieszkam w Çanakkale (po żmudnych miesiącach starań o stypendium erasmusowskie w końcu udało mi się tu dostać) i język używany na ulicach jest rzeczywiście łatwy do przyswojenia, ale kiedy słyszę 2 ludzi rozmawiających ‚na poziomie’, sprawa się komplikuje. Ach, końcówki…

    Jako, że od roku jestem z Turkiem, stwierdziłam, że byłoby miło od czasu do czasu móc odezwać się do lubego w jego ojczystym języku (tak jak on robił to w Polsce), więc uczęszczam na kurs tureckiego, i tutaj pojawia się pierwsze niestety- dla początkujących;
    Ensar Hoca w kółko powtarza wszelkie możliwe sposoby powitania i ‚jak się masz’ i tak do znudzenia. W dodatku zawartość ‚Lale Türkçe 1′ jakoś nie powala. ;)

    Marzyło mi się uczenie się naprawdę potrzebnych zwrotów (pokazywanie przedmiotów palcem i mówienie ‚bu’ jest dla mnie trochę krępujące- no przecież stać mnie na więcej! ) ale póki co na kursie tego się nie doczekałam, więc staram się uczyć ‚na boku’, a moimi nauczycielami stali się mój luby i nowi przyjaciele z uniwersytetu.
    O ile będę się przykładać, być może za miesiąc lub 2 uda mi się odpowiedzieć wykładowcy-żartownisowi coś więcej, niż „Ama hocam, anlamiyorum ki.” ;)

    1. Witaj Moniko, bardzo dziękuję za komentarz! Też miałam przyjemność chodzić na zajęcia z Ensar Hocą (nie był w stanie spamiętać mojego imienia i nazywał mnie „Polonya” ;) i wydaje mi się, że na tle Ali Hocy i Musy Hocy, to jego sposób nauczania i tak jest dużo szybszy i sprawniejszy niż metody pozostałych (!). Niestety masz absolutną rację, tömer w wydaniu çanakkalskim nie urzeka, szczególnie na początku. Materiał jest dostosowany do potrzeb różnych osób z różnych krajów i mnóstwo czasu traci się na odgrywanie nikomu niepotrzebnych scenek i teatrzyków, dla spamiętania pięciu słów. Moi znajomi, których tömer miał przygotować to studiów w języku tureckim, w tym roku powtarzają kurs niemal od początku – bo mają problemy z rozumieniem wykładów. Jeżeli poza uczelnią otaczasz się środowiskiem tureckojęzycznym i masz tak wielką chęć do nauki, to z całą pewnością szybko wyprzedzisz także Lale Türkçe 2 i 3. Powodzenia!! :)

      1. ~Monika pisze:

        Aaaaj, ale się ucieszyłam z Twojej odpowiedzi!

        No cóż… Na kurs tureckiego lubię chodzić, nie powiem, ale szczęka opadła mi w momencie, kiedy Ensar Hoca próbował przetłumaczyć prosty dialog z tureckiego na angielski. Po jego próbach mieliśmy jeszcze większy mętlik w głowie… Pominę fakt, że po 6 lekcjach nadal nie może zapamiętać mojego imienia, cóż, ‚ten typ chyba tak ma’.
        Jako że odrobinę wyróżniam się z ‚tłumu’ uczestników kursu (lubię mu czasem zadać ‚problematyczne’ pytanie dotyczące np. gramatyki.), Hoca zawsze wybiera akurat mnie, żeby spytać, czy znam dane słówko (akurat takie, którego jeszcze nie ‚omawiał’, albo- o zgrozo! nie przetłumaczył. ;] )
        Całe szczęście, że mam wielu znajomych zawsze chętnych do uczenia mnie czegoś nowego. :)

        Serdecznie pozdrawiam. :)

        1. Echh, sentymenty się we mnie budzą, gdy czytam Twoje relacje z zajęć. :)) Po każdym egzaminie grupy są przetasowywane na nowo, a wykładowcy się zmieniają – można mieć szczęście i trafić np. na Mehtap Hocę, a można mieć pecha (jak ja) i ciągle trafiać do grupy Ali Hocy, który przechwala się biegłą znajomością 6 języków, a w rzeczywistości w żaden sposób nie potrafi przekładać tureckiego na jakikolwiek z nich. Widzę w Twoich słowach mnóstwo determinacji do nauki, więc nie musisz się niczym martwić – rób swoje, tomer pomaga w rozumieniu gramatyki, a resztę i tak trzeba właściwie zrobić samemu. :))

  3. ~Sara~~ pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł :3
    Sama próbuję nauczyć się języka tureckiego z tego powodu zwykłej czystej ciekawości i chęci poznania Turcji taka jaka jest naprawdę. Dla mnie to dość mistyczne marzenia patrząc na moją rodzinę, jednak może będę miała szczęście i mi się uda?
    Umiem powiedzieć tylko kilka słów i na razie jestem niezbyt zadowolona ze swoich efektów, ale się nie poddaję i próbuję dalej (chodź nie zawsze da się radę, gdy dopiero zaczyna się studia ^^” )

    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny:) Z całą pewnością silna motywacja i pasja to klucz do nauki każdego języka obcego. Najważniejsze, by nie zniechęcać się w chwilach słabości (które przecież dopadają nas tak często..) i otaczać tureckim na wszelkie możliwe sposoby. Trzymam kciuki! :)

  4. ~Ola pisze:

    Mam małe pytanie – rozpoczęłam na własną rękę naukę tureckiego w Polsce. Czy mogłabyś polecić mi materiały do nauki?

  5. ~Nieomal pisze:

    Też zaczęłam uczyć się tureckiego w Polsce- dla tej samej przyjemności.Chciałam się po prostu nauczyć innego języka. Zaczęłam od Duolingo- fajna aplikacja,którą polecam również do innych języków. Dla mnie jednak duolingo to za mało- kupiłam sobie „Turecki nie gryzie”. Na domiar złego(chyba) na youtubie oglądam w oryginale „Kara Sevda” – staram się osłuchać z tym językiem,ponieważ do Turcji wyjechać to marzenie.
    Macie jeszcze jakieś sposoby na naukę Tureckiego?
    Pozdrawiam!

  6. ~martyna pisze:

    Hej hej:-) Planuję zacząć się uczyć tureckiego na własną rękę. Doradzicie mi jaki jest najlepszy program kupny też do tego?:-)

  7. ~Olka pisze:

    Witaj!
    Uczę się tureckiego od roku z portalu Busuu i książki ,,Turecki nie gryzie”. Ostatnio stwierdziłam, że przydałby mi się słownik, jednak nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy. Czy możesz mi jakiś doradzić?
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>